Ty już jesteś mówcą publicznym!

Jeżeli chcesz się dowiedzieć skąd stwierdzenie, że już jesteś mówcą publicznym oraz dlaczego dzięki umiejętności występowania publicznego możesz dużo zyskać, przeczytaj wywiad z Wojtkiem, który jest ekspertem i  wieloletnim praktykiem w dziedzinie przemawiania.

 

 


 

 

Dawid Straszak (DS): Opowiedz coś o sobie.

 

Wojtek Mendyka (WM): Cześć. Pomagam i uczę, jak budować postrzeganą wartość w oczach innych – od przygotowania przekonującego przekazu, po wiedzę, jak negocjować, by tę wartość obronić. Ta wartość może dotyczyć np. naszego produktu, usługi czy wizerunku osobistego. To jak będą one postrzegane przez innych zależy tylko od nas. Jako trener prowadzę szkolenia w całej Europie. Jednym z kluczowych elementów przekazywanie naszej wartości są skuteczne wystąpienia publiczne, przedmiot, który wykładam m. in. na studiach MBA w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Piszę również bloga (link na dole strony) o jasnej, skutecznej i wyrażanej z pewnością siebie komunikacji.
Mam 33 lata. Pochodzę z Wrocławia. Mieszkam trochę tutaj, trochę w Warszawie oraz, dość często, w hotelach. Wolny czas dzielę pomiędzy samorozwój (książki, e-learning), siłownię, muzykę (zdecydowanie tę cięższą) oraz rywalizację on-line (od roku głównie Heroes of the Storm). Staram się również łączyć te elementy ze sobą.

 

DS: Jak zaczęła się Twoja przygoda z wystąpieniami publicznymi?


WM: 
Na pewno nie mogę powiedzieć, że to był jeden, przełomowy dzień, ale proces, który otwierał mnie na ten temat. Jednak jest jedna historia, którą mogę tu przytoczyć: 10 lat temu, gdy mieszkałem w Dublinie, pracowałem w firmie z branży IT. Siedzimy na spotkaniu zespołu i mój przełożony informuje nas o tym, że za granicą odbędzie się szkolenie, którego on nie będzie w stanie przeprowadzić. Ja byłem wtedy zupełnie inną osobą – odliczałem tylko czas do 17 w pracy, żeby wrócić do domu i pograć na komputerze. Powiedziałem wtedy pod nosem, że szkoda, że nikt nie pojedzie. Do siebie. Taka refleksja, nieobliczona na żadną reakcję. Okazało się jednak, że powiedziałem to na tyle głośno (w kontraście do ogólnej ciszy, jaka panowała na spotkaniu), że to właśnie mnie tam wysłali. Odezwałem się publicznie wbrew swojej naturze i to zaowocowało czymś wspaniałym. Tak to się zaczęło.

 

DS: Jakbyś zdefiniował występowanie publiczne?

 

WM: Może trochę Cię zaskoczę tym, jak ja to widzę. Jestem pewien, że większość ludzi, którzy z nami tutaj siedzą w tej kawiarni (wywiad w kawiarni Dinette – przyp. aut.) występuje publicznie kilka razy dziennie, codziennie, tylko nikt nie patrzy na to w ten sposób. Jak wyobrażamy sobie mówców? Scena, mikrofon, tysiące osób na sali, światła, odświętne stroje i wielkie przemowy. Niestety, taki obraz tylko przeszkadza i alienuje ludzi, bo oni się z tym nie utożsamiają, każdy wtedy powie „nie, to nie dla mnie – ja nie mam takich sytuacji w życiu”, bo wydaje im się, że to nie dotyczy ich doświadczeń, a to nie jest prawda.

 

 

wywiad-wojtek-mendyka-dawid-straszak

Wojtek Mendyka i Dawid Straszak | Dinette, Wrocław

 

 

DS: To w jakich sytuacjach występujemy publicznie na co dzień?

 

WM: Znasz taką sytuację, że na wykładzie prowadzący zadaje pytanie i zastanawiasz się, czy się zgłosić, bo znasz odpowiedź? Nagle ktoś się zgłasza, mówi dokładnie to samo, o czym ty myślałeś i zgarnia brawa. Każdy z nas miał taką sytuację. Dalej, praca: prezentacja przed zespołem, szefem, rozmowy kwalifikacyjne, konferencje. Wszystkie te sytuacje, które w życiu prowadzą do awansu i do rozwoju naszej kariery. Większość z nas unika bycia ochotnikiem. Tymczasem bywa tak, że wystarczy podnieść rękę i już jesteś elitą. Znam wiele osób, które mają ogromną wiedzę, ale nie są w stanie przekuć tego w swój sukces, bo nie potrafią tej wiedzy jasno, skutecznie i z pewnością siebie przedstawić. To jest podstawowy problem, przed którym często uciekamy – nikt nigdy nie dowie się, jacy jesteśmy dobrzy i co wiemy, jeżeli nie będziemy w stanie tego przekazać.

 

DS:  W jaki sposób nauczyć się występowania publicznego?

 

WM:  Przede wszystkim trzeba zdefiniować występowanie publiczne jako aspekt naszego życia, ponieważ najczęściej myślimy „to nie dla mnie” i się tym nie przejmujemy. Warto też wspomnieć o tym, że ludzie najczęściej uciekają od występowania publicznego przez strach, bo system edukacyjny w naszym kraju go nie uczy. Nasza świadomość tej dziedziny więc nie istnieje i ten strach wynika z niewiedzy. Dlatego na początek warto poczytać, oswoić się z tematem. Kolejnym dobrym krokiem jest obejrzenie kilku wystąpień TED Talks, nie tylko pod kątem tego, co prelegenci mówią, ale też jak mówią. W tym momencie musimy zdać sobie sprawę, że z mówieniem publicznym jest jak z nauką chodzenia. Nie nauczymy się tego, jeśli nie będziemy próbować. Szukajmy okazji. W pracy, w szkole, wśród znajomych. Na całym świecie, również w Polsce, działają kluby Toastmasters, w których można zdobyć taką praktykę.

 

DS: Jakie są najczęstsze wymówki ludzi przed występowaniem publicznym?

 

WM: Boimy się i często nie jesteśmy w stanie zdefiniować tych obaw, więc mówimy „nie, bo nie”. Trzeba pamiętać o tym, że ludzie z natury unikają ryzyka oraz sytuacji które mogą prowadzić do ostracyzmu i wykluczenia z grupy. Kilka tysięcy lat temu nasze przetrwanie było zależne od przynależności do plemienia. Jeżeli im nie spodobało się coś, co robiliśmy, to byliśmy wykluczani i mogliśmy umrzeć z głodu. Dlatego sytuacja, w której wszyscy na nas patrzą jest potencjalnie niebezpieczna, bo ktoś może powiedzieć albo pomyśleć, że coś jest nie tak i z tego plemienia nas wykopać. To jest niesamowite, ale w większości przypadków działamy dokładnie tak samo mimo, że nasze środowisko się zmieniło i śmierć w takich sytuacjach już nam nie grozi. Świat jest inny, ale instynkty pozostały.

 

Dodatkowo, dochodzi strach przed nieznanym. Podam Ci przykład. Wiesz, że dopiero w zeszłym roku nauczyłem się pływać? Całe życie tego nie potrafiłem, bo kiedyś, kiedy byłem mały, podtopiłem się. Wtedy się zaczęło – praktycznie wyciąłem ze swojego życia akweny wodne. Żadnych basenów, unikałem morza. Dwa lata temu dostałem w prezencie lekcje pływania. Wyobrażasz sobie moją reakcję? Przeszedł przeze mnie w jednej chwili niesamowity stres. Poczułem ogromny dyskomfort. Ale spróbowałem. Na początku nie potrafiłem nawet wsadzić nosa pod wodę i wydychać powietrza, a teraz pływam! Skąd się wziął strach? Totalny brak ekspozycji na tę stymulację, na wodę, przez całe lata. Tak samo jest z komunikacją przed grupą – zawsze się wycofujemy, nie chcemy podnosić ręki w szkole, zrobić prezentacji i po prostu tego nie znamy. A jak czegoś nie znamy, to się tego boimy.

 

DS: Jak sobie radzić z trudną publicznością?

 

WM: Przede wszystkim, nie należy brać do siebie zachowania trudnej publiczności. Gdy zaczynałem pracę jako trener to stawiałem sobie za cel pokazanie, że ja wszystko wiem, że jestem w stanie odpowiedzieć na każde pytanie. Tak oczywiście nie jest i nie musi być. Najłatwiejszym sposobem odpowiedzi na trudne pytanie jest nieodpowiadanie na nie od razu i skierowanie go do grupy i zapytanie, co inni o tym myślą. Istnieje takie mylne przekonanie, że mówca musi wszystko wiedzieć, a to nie prawda. Często można więcej zyskać wydobywając z innych to, co mają najlepszego do zaoferowania i na bazie tej wiedzy  szukać wspólnej odpowiedzi. W skrócie, ogarnąć swoje ego.

 

DS: A PowerPoint?

 

WM: PowerPoint sam w sobie jest ok. Niestety, nasza kultura pracy wynaturzyła jego oryginale założenia. Staram się z tym walczyć, pokazując swoją własną pracą, że można się bez niego obejść – na wielu z moich dwudniowych szkoleń nawet nie wyciągam laptopa z torby. Przy nadmiernym korzystaniu z PowerPointa pojawia się podstawowe pytanie: jeżeli Ty jesteś w stanie wyciągnąć wszystkie potrzebne wnioski z prezentacji, z ekranu, to po co ci prezentujący? Niech ci wyśle tę prezentację i nie marnuje czasu! A jednak, ludzie marnują ten czas, siedząc w grupie zmęczonych i umartwionych osób, przebijając się przez slajdy. Ponieważ to jest to, co znają, to, co zastali i to, czego się od nich oczekuje. Takie tragiczne status quo wielu firm. Wszyscy to znamy.

 

DS: Jak przełamać ten schemat?

 

WM: Trafiłeś w punkt. Trzeba właśnie przełamać schemat. Nasz mózg jest bardzo leniwy, więc jeżeli jakaś stymulacja pojawia się zbyt często to przestajemy na nią reagować. Jak wygląda większość prezentacji w twojej firmie? Tak samo. Jak zaczyna się każda z nich? Tak samo. Z czasem więc Twój mózg zaczyna ich niezauważać. Wspomnienia z różnych prezentacji będą się nakładać, czego skutek jest taki, że wzajemnie się zamazują. W obszarze nauk o ludzkim mózgu nazywa się to teorią interferencji. Wszystkie wspomnienia są podobne, przez co mózg nie jest w stanie ich od siebie odróżnić ani zapamiętać. Zaczyna je wobec tego ignorować i przechodzi na autopilota, a ty zaczynasz rysować kwiatki w notesie, albo tworzyć listę rzeczy, które musisz kupić po pracy.

 

Należy zrobić coś innego, by przykuć uwagę i wzbudzić w widowni przekonanie, że to jest coś, czego jeszcze nie widzieli. Niech pomyślą: „Muszę tego posłuchać, bo inaczej ominę coś ważnego w życiu”.

 

DS: Jakiś sprawdzony przepis na przełamywanie schematów?

 

 

WM: Metod jest wiele, ale ja opowiem tu o trzech z nich. Pierwsza to wykorzystanie tego, że wszyscy jesteśmy skupieni na sobie. Ludzie chcą słuchać o sobie – należy powiedzieć im, co będą mieli z tego, że nas wysłuchają, albo inaczej – co stracą, jeżeli tej uwagi nam nie poświęcą (co jest znaczenie bardziej skuteczne ze względu na naszą wrodzoną awersję do straty). Nie musi to być powiedziane wprost. Historie z odpowiednim morałem świetnie się tu sprawdzają.

Druga metoda to wykorzystanie faktu, że przekaz musi być wizualny,  bo słowa nie zawsze wystarczą, by ukazać pełny obraz tego, o czym mówimy. Tu szczególnie polecam wykorzystać flipchart. Dodatkowo, tworzenie czegoś w trakcie prezentacji, dodawanie kolejnych elementów do większego obrazka buduje niepewność (co będzie dalej?). Ten efekt nie występuje prawie nigdy w przypadku slajdów, bo tam już wszystko jest, nie ma efektu zaskoczenia i nie dajemy publiczności możliwości współtworzenia wystąpienia. Nie jesteśmy w stanie już nic dodać do przygotowanej prezentacji w czasie jej trwania.

Trzecia metoda: należy pokazać odbiorcom, jakie jest rzeczywiste zastosowanie tego, czego się od ciebie dowiedzą. Jak mogą wykorzystać to w życiu? Podaj im, na przykład, trzy informacje, które mogą wykorzystać od razu po wyjściu z sali. Daj im prosty plan działania. Coś, co zmaterializuje twój przekaz w ich życiu. Jeżeli tego nie zrobisz, to zapomną o tobie bardzo szybko. W końcu na co dzień słyszymy wiele rzeczy, które szybko wpadają i szybko wypadają nam z głowy, bo nigdy nie podejmujemy żadnych działań z nimi związanych. Pozostają teorią.

Jest wielu mówców, którzy robią show i niesamowite prezentacje, a widzowie zapytani o to, czego się nauczyli, często nie są w stanie odpowiedzieć. Tutaj jeszcze dodam bonus: partycypacja. Im bardziej ludzie są zaangażowani, im bardziej współpracują z tobą tworząc coś, tym bardziej zwiększa się ich zaangażowanie w twoje wystąpienie.

 

DS : Jak podchodzisz do kwestii ubioru prezentujących?

 

WM: Wszystko zależy od tego do kogo, co i po co mówisz. Kwestia ubioru opiera się na, powiedzmy, dwóch wektorach. Pierwszy to fakt, że wszyscy oceniamy nawzajem swój status bazując na tym, jak wyglądamy, jak się poruszamy, czy jak mówimy. Drugi wektor to fakt, że ludzie są bardziej otwarci na przyjmowanie informacji od osób podobnych do siebie. Z jednej strony trzeba więc podnosić ten status i ubierać się jak najlepiej, a z drugiej strony trzeba uważać, żeby nie stworzyć zbyt dużego dystansu między sobą, a publiką, bo to nie pozwoli ci wzbudzić ich zaufania. Wyobraź sobie, że przychodzę na zajęcia ze studentami w wieku 21-22 lat i wyskakuję w pełnym garniturze, z krawatem, z poszetką. Myślę, że nie zaufaliby mi, bo pomyśleliby, że stoi przed nimi jakiś gość z korporacji, który ich nie rozumie. Jeżeli ludzie nam nie zaufają to nie jest możliwe, żeby zbudować skuteczną komunikację.

 

DS: Czy są różnice między prezentacjami kobiet i mężczyzn?


WM:
Tak, kobiety są zdecydowanie częściej lepiej przygotowane, a z drugiej strony mężczyźni starają się przykryć swój brak przygotowania pewnością siebie. Niemniej jednak, to nie jest ogólna zasada, bo bywa całkowicie odwrotnie, ale to pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy.

 

DS: Czy trzeba przygotowywać się do wystąpienia?

 

WM: Często gdy widzimy jakąś osobę na scenie i świetnie jej idzie, myślimy sobie: „Wow! Szkoda, że ja taka nie jestem. Ona się z tym urodziła”.

 

DS: Ona ma do tego talent!

 

WM: Dokładnie, ma talent (śmiech). Jednak rzeczywistość jest taka, że ta osoba włożyła bardzo dużo pracy w to, żeby daną prezentacje w określony sposób przedstawić, spędziła wiele godzin na przygotowaniu i na próbach. Dobre wystąpienie nie bierze się z niczego, bierze się z przygotowania. To nie jest coś zarezerwowanego dla wąskiej grupy ludzi. To umiejętność jak każda inna, więc da się jej nauczyć.

 

DS: Rada na koniec?

 

WM: To, co wiesz, jest ważne, ale nikt nigdy nie dowie się, jaki jesteś mądry jeśli nie będziesz w stanie tego zaprezentować jasno, skutecznie i z pewnością siebie. „Co” jest ważne, ale „jak” jest kluczowe.

 

 

Strona Wojtka: www.wojciechmendyka.com [EN]

 

 


 

Korekta: Anna Sroka
Photo Copyright © 2016 by freestocks.org  flickr  microphone, licence
Photo Copyright © 2016 by Ala Protasewicz