Sam sobie utrudniasz

Samoutrudnianie, czyli dlaczego czasem przeszkadzamy sobie i jak temu przeciwdziałać?

 

Żyjemy w czasach, w których w każdej chwili jesteśmy bombardowani informacjami, które mają nam wpoić chęć bycia wyjątkowym i osiągnięcia sukcesu, czymkolwiek by on nie był. Jednak natura na każdą akcję odpowiada reakcją, a w przypadku ludzkiej psychiki na ratunek przychodzi proces samoutrudniania. Zasada jego działania jest prosta zapewnienie sobie realnej przeszkody w trakcie zadania, na którym nam zależy, po to by uzyskać wymówkę w przypadku niepowodzenia lub podkreślić swoją wyższość gdyby jednak udało się wykonać zadanie. Przykłady można mnożyć rozglądając się wokół:

 

  • Studenci sprzątający mieszkanie noc przed egzaminem. Nie zdałem, bo nie miałem czasu się nauczyć, a nie dlatego, że nie jestem inteligentny.
  • Spóźnienie się na rozmowę o pracę.  Nie dostałem pracy, bo spóźniłem się na rozmowę i nie spodobało się to niedoszłym szefom, a nie dlatego, że nie mam wystarczających kwalifikacji.
  • Upicie się na pierwszej randce. Nie umówiła się ze mną kolejny raz, bo upiłem się jednym piwem, a nie dlatego, że okazałem się być dla niej niewystarczająco atrakcyjny i interesujący.

 

Takie tłumaczenia zapewniają idealne dowody na brak bezpośredniego, ale pozornego zawinienia z naszej strony. Proces ten najczęściej pojawia się w zachowaniu osób o zaniżonej samoocenie (w niektórych przypadkach także u osób o samoocenie wysokiej, ale niestabilnej), co wynika z ich braku wiary w sprawczość swoich czynów oraz we wpływ na przebieg zdarzeń. Wielce wygodnym jest znalezienie w każdej sytuacji kozła ofiarnego, na którego można zrzucić winę za niepowodzenia. Zachowanie takie jest dość paradoksalne, ponieważ im bardziej zależy nam na powodzeniu danej akcji, tym silniejsze jest samoutrudnianie, które może się nawet skończyć niepodejmowaniem działania w ogóle.

 

Kolejną pułapką tego mechanizmu jest fakt, że jest on związany z niską samooceną, a drogą do odzyskania wiary w siebie są nasze czyny, które będą zapewnieniem dla samego siebie, że dam radę, że jestem czegoś wart, że się nie poddaję, że wstanę za każdym razem, gdy upadnę. Jednak w przypadku kolejnej ucieczki przed walką jaką mieliśmy stoczyć z rzeczywistością i mimo zapewnienia sobie powodów, które ten czyn usprawiedliwią, tracimy również zaufanie do samych siebie. Mimo, iż argumentacja może przekonać kogoś innego, my sami jesteśmy świadomi premedytacji czynu. Moim zdaniem to właśnie brak przekucia słów i myśli w czyny skutkuje brakiem zaufania do samego siebie, a czyż nie na tym zaufaniu powinno zależeć nam najbardziej? Otaczający nas ludzie słysząc nasze usprawiedliwienia prawdopodobnie tylko przytakną lub sami sobie dopowiedzą jakieś tłumaczenie i wrócą do swojego życia, bo nie ma to bezpośredniego wpływu na nich samych i tak naprawdę ich to nie obchodzi. Można więc pokusić się o konkluzję, że samoutrudnianie jest strzałem w stopę przed biegiem w pojedynkę, a nie przed sztafetą.

 

Z drugiej strony może my nie jesteśmy wcale zainteresowani poznaniem siebie, bo gdyby jednak okazało się, że jest w nas iskra wyjątkowości moglibyśmy poczuć się zobowiązani do zamienienia jej w ogromny płomień. Uderza wniosek, że czasem zależy nam wyłącznie na potwierdzeniu za wszelką cenę tego, co o sobie sądzimy, a wyżej opisany proces jest tego narzędziem.

 

Pojawić się może pytanie – w jaki sposób temu procesowi przeciwdziałać? Należałoby wykryć momenty, w których się do niego uciekamy i spróbować zrozumieć dlaczego to robimy, a następnie przygotować plan, który wdrożymy w życie, aby uniknąć powtórki . Nie jest to proste, bo każda zmiana wymaga wyjścia poza strefę komfortu i zrobienia czegoś, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni (pierwsze randka), co może powodować brak swobody w zachowaniu. Należy jednak pamiętać, że ceną jest nasze zdrowie psychiczne. Sprawdzać się tu powinna zasada małych kroków i należałoby zaczynać od rzeczy na pozór prostych, które w rzeczywistości sprawiają nam trudności, i stopniowo zwiększać zakres naszych działań. W przypadku osób, które stosują proces samoutrudniania pierwszym krokiem na drodze do jego wyeliminowania jest zdanie sobie sprawy z faktu, iż on jest powszechnym i zdiagnozowanym zjawiskiem oraz dotyczy ich samych. Kolejnym ruchem jest podjęcie działania i choć będzie to ciężkie, na końcu drogi czekać będzie nagroda w postaci zadowolenia i pewności siebie.

 

 

 

Photo Copyright © 2011 by Roberto Trombetta Photo:flickr venice, licence