CrossFit – Pot, łzy i spełnienie

Nowy sport, który uzależnia od pierwszego treningu, pozwala osiągać zaskakujące efekty i zmienia ludzi, czyli o CrossFicie ze strony trenerów i trenujących.

 

 

 

POCZĄTKI

 

 

Wchodzę do pomieszczenia, które przez ćwiczących CrossFit nazywane jest boxem, i wita mnie woń potu i szczęk upuszczanych sztang. Przebieram się i gdy zajmuję miejsce na palecie – ławce, by pooglądać jak inni ćwiczą, uderza mnie surowość tego miejsca: nie ma tu luster, wszędzie tylko drążki do podciągania, sztangi, kettle, gumowa podłoga i unosząca się w powietrzu magnezja. Dwóch mężczyzn wysokich na 2 metry i ważących około 90 kilogramów było w trakcie WOD-u (z ang, Workout of the Day – część treningu, w której do wykonania jest określona liczba ćwiczeń i serii, ograniczone czasem) i wykonywało niezrozumiałe dla mnie czynności, naprzemiennie podciągając się na drążku w dziwny sposób, a później zarzucając nad głowę sztangi z ogromną lekkością, choć wyraz ich twarzy świadczył, że nie jest to takie proste. Muzyka była puszczona bardzo głośno, a wielki zegar czerwonymi cyframi odliczał czas do końca treningu. Ci mężczyźni wyglądali na bardzo silnych i groźnych. Zmagali się ze sobą i miałem wrażenie, że każde rwanie i każde podciągnięcie może być ostatnim. W pewnej chwili stało się coś, w co nadal ciężko mi uwierzyć: jeden z nich zwymiotował, ale jak gdyby nigdy nic dokończył trening i dopiero, gdy stoper zakomunikował koniec, posprzątał po sobie. Dawno nie widziałem ludzi tak zmęczonych i zarazem tak szczęśliwych. Pomyślałem wtedy tylko, że znalazłem miejsce dla siebie. Po kilku treningach zacząłem ćwiczyć nawet po 11 godzin tygodniowo.

By rozwiać obawy i niepewności, które najczęściej powstrzymują ludzi przed rozpoczęciem treningu postanowiłem przybliżyć Wam świat CrossFitu, by to narzędzie, które pozwala się rozwinąć nie tylko na płaszczyźnie fizycznej, mogło być wykorzystywane przez jak największą liczbę osób. Zapytałem trenerów i osoby ćwiczące o to, co dla nich jest najważniejsze.

 

 

CZYM JEST CROSSFIT?

 

 

Adam Pańko | trener, Hardy Crossfit: To trening siłowy i kondycyjny. Są 3 rzeczy, które tworzą CrossFit: wysoka intensywność – by spalić tkankę tłuszczową i zbudować mięśnie, zmienność treningów – bo nigdy nie ma takiego samego WOD-u, i ruchy funkcjonalne – takie, które wykorzystujemy na co dzień w życiu. To też skalowanie ćwiczeń, bo każdy z nas jest inny, więc każdy ma różną siłę i kondycję, toteż ciężary są dobierane indywidualnie. Są 3 rodzaje treningów: Workout – poznanie wszystkich ćwiczeń i praca nad siłą, Mobility – rozciąganie, poprawia ogólną mobilność ciała, i Weightlifting – nauka technik podnoszenia ciężarów.

 

Michał Głowala | trener, Crossfit Południe: Dla mnie to pasja. W moim przypadku na tę pasję składa się chęć dzielenia się z innymi tym, co uważam za tak niesamowitą rzecz.
CrossFit dotknął mojego życia na bardzo wielu płaszczyznach: przede wszystkim lubię pomagać ludziom w realizacji kolejnych celów – każdy mały krok naszego klubowicza to wielka radość, każdy stracony lub zyskany kilogram to wspólny sukces. CrossFit to dla nas zaprzeczenie stereotypowej polskości – u nas każdy jest równy. Po treningu zlany potem prezes firmy energetycznej w wytartej koszulce AC/DC przybija piątkę pracownikowi magazynu. Tworzymy niewielką społeczność, która się wspiera i pomaga sobie również w życiu poza boxem.
Wyobraź sobie miejsce, do którego przychodzisz jak masz zły dzień i chcesz się wyżyć, ale do którego przychodzisz też jak jesteś w dobrym humorze i chcesz spotkać swoich znajomych. Zawsze wychodzisz z niego lepszy, bo albo ci ulży, albo się czegoś nauczysz. Co jakiś czas zdobywasz kolejny cel, a ludzie wokół cię wspierają. Zawsze masz pod ręką kogoś, kto ci doradzi albo zmotywuje. Ty musisz tylko chcieć. To jest dla mnie CrossFit.

 

 

DLA KOGO JEST CROSSFIT?

 

 

Adam Pańko: Dla każdego,o ile nie masz ograniczonego zakresu ruchów, bo niedawno doznałeś kontuzji. Ogólnie, CrossFit jest bardzo bezpiecznym sportem, ale to wszystko w dużej mierze zależy od trenera i od tego, czy wystarczająco pilnuje swoich podopiecznych, by nie zrobili sobie krzywdy.

 

 

KIM SĄ LUDZIE, KTÓRZY PRZYCHODZĄ NA CROSSFIT?

 

 

Michał Głowala: Bez wątpienia są to ludzie, którzy chcą coś zmienić w swoim życiu. Czy chcą zmienić swoje ciało, żeby lepiej się w nim czuć? Najczęściej. Czy chcą zmienić coś w swoim życiu, żeby mieć gdzie uciec lub zrestartować się? Coraz częściej. Jest też często występujący element chęci rywalizacji i ogromne możliwości samodoskonalenia się. Najczęściej ludzie trafiają do nas, bo typowe siłownie i trenerzy po prostu nie spełniają ich oczekiwań. Na pewno nie chcą być częścią anonimowej masy, w ciszy pocącej się po kątach w wielkich siłowniach, gdzie nikt ich nie zna.

 

 

z-Pankiem
Z Adamem Pańko | Hardy CrossFit

CO DAJE CROSSFIT?

 

Michał Głowala: Niestety, media przesiąknięte są „zajebistością” tego sportu, czyli opisami wielkich ciężarów, zaawansowanej gimnastyki i półmaratonów na wioślarzach (symulator wiosłowania). Tymczasem w boxie wszyscy oklaskują Krysię, lat 35, która pierwszy raz wskoczyła na 50-centymetrową skrzynię ,bo od zawsze miała lęk przed przewróceniem się na skrzynię. CrossFit to też Piotrek, który mając 28 lat pierwszy raz w życiu się podciągnął. Tego nie zobaczysz na YouTube tylko w boxie, a żeby tam pójść trzeba uwierzyć w siebie albo porozmawiać z trenerem.

 

Adam Pańko: W moim życiu zmienił dużo. Stałem się mocniejszy psychicznie, bo oprócz tego, że na treningach ćwiczymy ciało, osobna walka rozgrywa się w twojej głowie, zmuszając do poszerzania strefy komfortu. Gdy kończą się siły fizyczne, to pracę zaczyna wykonywać umysł. Dodatkowo poznajesz swoje możliwości i granice. No i w zdrowym ciele, zdrowy duch – jeżeli zaczynasz lepiej wyglądać, to kompleksy na temat twojego wyglądu znikają. CrossFit zwiększa też świadomość własnego ciała, tego, jakie może wykonywać ruchy i jak wygląda oraz funkcjonuje.

 

Krzysztof Growiński | CrossFiter: Mnie CrossFit codziennie pokazuje, że w większości sytuacji, gdy wydaje mi się, że czegoś nie potrafię, w rzeczywistości sam ograniczam siebie zakładając z góry, że się nie da. Ten sport pomaga mi wzbić się ponad te ograniczenia, jednak najbardziej podoba mi się w nim różnorodność i ciągłe wychodzenie ze strefy komfortu.

 

Michał Ossowski | CrossFiter: Już pierwszy trening nie pozostawił na moich złudzeniach suchej nitki. Faktycznie, już na tym etapie doszło u mnie do pierwszej życiowej redefinicji pojęcia „siła”. I to jest właśnie pierwsza zmiana, która nie każdemu może przypaść do gustu – CrossFit przeorganizowuje całą naszą koncepcję własnej omnipotencji. Wymazuje ją do czysta i pisze na nowo. Jest to proces bardzo pozytywny i przynoszący po pewnym czasie wiele satysfakcji, ale jego pierwszy etap to totalne zniszczenie. Zostajemy wyrwani ze swojej strefy komfortu tak szybko i tak nagle, że nie mamy pojęcia, co się właściwie stało, a że jest to sport mocno oparty na grupie, z którą trenujesz, to owo wspomniane obnażanie słabości i wywrócenie na lewą stronę dzieje się na oczach wszystkich.
W tym momencie wielu zada sobie pytanie, czy aby na pewno tego właśnie chcą. Tak, jak w innych dyscyplinach często jedynie sami przed sobą obnażamy swoje słabsze strony i powoli zaczynamy pracować nad ich niwelacją, tak wspólnotowość CrossFitu z jednej strony pomaga nam zwalczyć częste samoograniczenia – tzw. „NieDamRady” – w grupie wariatów podobnych do nas. Z drugiej jednak strony, musimy być gotowi na to właśnie grupowe obnażanie. Nie chodzi tu oczywiście o jakiś sadystyczny pręgierz dla „słabeuszy”, ale na fakt, że twoja samoocena jest pomniejszona o sumę oczu wlepionych w ciebie, kiedy na drugich zajęciach orientujesz się, że nie jesteś jednak Supermanem, a te 80 kg w martwym ciągu to owszem, ale na pewno nie teraz… Plecy!

 

Emil | CrossFiter: CrossFit przewrócił moje zdrowotne nawyki do góry nogami. Wyeliminowałem to co mi szkodziło i wprowadziłem zupełnie nowe podejście, które pozwoliło mi schudnąć i mieć więcej energii każdego dnia. Rywalizacyjny charakter zajęć wprowadził dużo dyscypliny i motywacji do mojego codziennego życia, jak i przekonanie, że jestem zdolny do większych rzeczy niż podpowiada mi umysł i samoocena. W bonusie do tego zyskałem prawdopodobnie najlepsze hobby w moim życiu. Najbardziej zaś podoba mi się nieustanny i zauważalny rozwój oraz jego jasno wytyczona ścieżka dla każdego uczestnika, ogromna różnorodność w treningu, co dla mnie jako fana biegów i siłowni było niebagatelną zaletą, oraz promowanie prawidłowych wartości tyczących się nie tylko sportu, ale i całego życia.

 

CrossFiterka: Jak w Matrixie – zaczęłam w siebie wierzyć. Powoli nabieram kondycji.

 

 

CROSSFIT A RYWALIZACJA

 

 

Michał Głowala: Wszędzie na świecie w boxach wiszą tablice na których zapisywane są wyniki treningów. Taka tablica nie ma na celu nakręcania rywalizacji, ale odnotowywanie wyników jako punkt odniesienia do sprawdzania rozwoju. Niestety, ta filozofia nagminnie jest wypaczana przez trenujących, którzy zaczynają porównywać się do innych. Osoby, które są zapisane na tablicy często nigdy się nie spotykają poza imprezami integracyjnymi. Pomimo, że nie znają swoich warunków fizycznych to szukają odniesienia do Pana/Pani X. „Widzisz? Źle mi poszło. On zrobił 286 powtórzeń, a ja 217″. Stąd też kolejny problem – presja wyniku. CrossFit to najczęściej maksymalna ilość powtórzeń w danym czasie, lub pokonanie treningu jak najszybciej i co najważniejsze, przy wykonywaniu wszystkich ćwiczeń poprawnie technicznie. O tym ostatnim ludzie najczęściej zapominają i długo uczą się, że wynik poza poprawą kondycji nie doprowadzi do choć jednego podciągnięcia jeśli nie wykona się wszystkich powtórzeń poprawnie.

Być może to odzwierciedlenie naszych czasów. Pęd i presja wyniku gdzie jakość i standardy podświadomie są marginalizowane. Walczymy z tym każdego dnia.

Adam Pańko: Zapisywanie wyników na tablicy to monitorowanie postępu i możliwość porównania się z innymi, bo gdy nabierzesz już trochę wprawy to pojawia się chęć rywalizacji z innymi. Na tym polega CrossFit, że osiągasz wyniki lepsze w grupie, niż gdybyś ćwiczył sam.

Michał Ossowski: Nie da się ukryć, że współzawodnictwo w tym sporcie jest nieodłącznym elementem, ale większość z nas nie ma wielkiego zaplecza, nie zostanie również profesjonalnymi sportowcami (w moim klubie trenują zacięcie nawet panie w sile wieku!), nie ma sensu więc porównywanie swoich wyników z najlepszymi, bo to najkrótsza drogą do podcięcia sobie skrzydeł. Tak jak w każdym innym sporcie, tak i tu ścigasz się przede wszystkim z samym sobą. Najpierw trzeba powiedzieć sobie: „Spokojnie. Daj z siebie ile fabryka dała i więcej, ale nie zrób sobie krzywdy”.

 

 

ZAKOŃCZENIE

 

 

CrossFit to nie tylko ćwiczenia fizyczne. Nie chodzi tu tylko o rodzaj zorganizowanych zajęć o dużej intensywności, o branie coraz większych ciężarów na swoje plecy, a nawet o to, by być lepszym od osoby ćwiczącej obok. CrossFit to nie tylko ludzie, którzy będą krzyczeć, że dasz radę, gdy będziesz robił przysiad ze 100-kilogramowwym obciążeniem na sztandze, ale którzy będą też zwracać uwagę na to, czy masz poprawną technikę przy każdym ćwiczeniu. CrossFit to mnogość różnych czynników, które kształtują rozwój ćwiczącego i poza poprawą kondycji i sylwetki buduje przekonanie, że można osiągnąć coś, co jeszcze chwilę wydawało się niemożliwym.

Hardy Crossfit
CrossFit Południe

 

 

 

Korekta: Anna Sroka
Photo Copyright © 2015 by Alicja Protasewicz